Lato w teatrze
Teatr Bagatela
edycja 2013

 

Idea projektu

Lato w teatrze w Bagateli

Prowadzący warsztaty

Patroni medialni i sponsorzy

Strona główna

 

Blog:

12 lipca

Lato w teatrze

Godz. 10:00 Wyginam śmiało ciało, wyginam śmiało ciało… czyli pora na zajęcia choreograficzno-improwizacyjne. Rozgrzewka z rana jak śmietana da im energię na cały dzień. Przepis na taką z pewnością zna Gosia Haduch, która serwuje uczestnikom warsztatów sporo uśmiechu (im więcej endorfin, tym lepiej), dużo pozytywnej i skocznej muzyki oraz wiele wygibasów. Nawet jeżeli myślisz sobie: "nie umiem… nie dam rady", Gosia udowodni ci, że potrafisz.

*162* Andrzej łopata… Saksofon… Hawai… Maszyna…# - to tylko częściowy kod do flash moba. Trochę kreatywności, proste gesty i jest! Udało im się wypracować kolejny element spektaklu, co przy okazji sprawiło młodzieży wiele radości.

Przerwa jeszcze nie dobiegła końca, a Dariusz Starczewski już przechadzał się pod sceną z filiżanką kawy. Niedługo po nim, na Sarego 7 pojawił się Łukasz Drewniak. To znak, że rozpoczną się zajęcia… dla grupy aktorskiej i dziennikarskiej.
Młodzi aktorzy rozbudowali supermarket, w którym rozgrywa się akcja spektaklu, o kolejne elementy ubogacające scenografię. Trzeba przyznać, że imitacja zachowań widzów siedzących w sali kinowej robi wrażenie. Praca nad detalem, precyzja ruchu wydaje się kluczem do sukcesu.

Z kolei kolegium dziennikarskie było krótkie, aczkolwiek treściwe. Po nim, młodzi redaktorzy wpadli jeszcze na sekundę prosto w gniazdo rozwścieczonych os, którymi dyrygował Artur Sędzielarz, a następnie udali się do krakowskiego oddziału Gazety Wyborczej. Przedstawiciele grupy dziennikarskiej udowodnili, że nie znaleźli się w niej przypadkowo. Podczas wizyty w redakcji padło sporo istotnych pytań potwierdzających dociekliwość i ciekawość świata. Nie ma wątpliwości… mają żyłkę do dziennikarstwa! ;)

Anna Zganiacz

 

Agnieszka Szczurek

Wystarczy jedno kliknięcie

W tym roku, podobnie jak w poprzednim, byliśmy w redakcji Gazety Wyborczej. Jednak teraz było zupełnie inaczej. Pojawiły się nowe pytania i dostaliśmy inne odpowiedzi, które rozwiały nasze wątpliwości. Jak i kiedy można rozpocząć pracę w Gazecie Wyborczej? Staż czy etat? Ilu obecnie zatrudnia się dziennikarzy? Czy ich gazeta współpracuje z innymi czasopismami? To tylko parę pytań, bo gdybym chciała przywołać je wszystkie i odpowiedzieć szczegółowo, jak to nam opowiedział Ryszard Kozik to przekroczyłabym limit zdań w tym tekście. Kiedy zaspokoiliśmy swoją ciekawość, poszliśmy zwiedzić redakcję Gazety. Zobaczyliśmy jak wygląda makieta numeru i jak tekst idzie do druku. Potem mogliśmy oglądnąć kilka roczników dawnych egzemplarzy Gazety Wyborczej od roku 1990. Ciekawe, że przez te dwadzieścia parę lat gazeta nie zmieniła się w jakiś olbrzymi sposób. Oprócz koloru i rysunków, które w późniejszych latach zastąpiono zdjęciami, można uznać, że przetrwał ich pierwotny wygląd. Pokazano nam też podgląd internetowego wydania Wyborczej, za pomocą którego pracownicy wiedzą co ludzie najchętniej czytają. Jeśli, któryś nagłówek jest zabarwiony na czerwono, oznacza, że czytelnicy często na niego klikają. Dzięki temu mają też orientację jakie materiały są czytane najrzadziej i niestety potem z gazety znika ten dział na przykład teatralny. Jest to przerażające, że od liczby wyświetleń danego artykułu w Internecie jest zależne istnienie działu, do którego on należy i efekty czyjejś pracy.

 

Patrycja Mitera

Radiohead

W piątek mieliśmy okazje przyglądać się pracy w lokalnej redakcji Gazety Wyborczej w Krakowie, której siedziba mieści przy ulicy Szewskiej. Najpierw zostaliśmy zaproszeni do mocno klimatyzowanej sali konferencyjnej, gdzie redaktor naczelny Ryszard Kozik został zasypany przez nas masą pytań, na które oczywiście starał się udzielić jak najdokładniejszej odpowiedzi. Po tzw. wstępnej burzy mózgów zabrano nas do poszczególnych działów redakcji, gdzie zobaczyliśmy pracę wielu dziennikarzy, którzy również opowiadali nam o swoich obowiązkach. Najpierw spotkaliśmy dziennikarza dyżurnego, odpowiedzialnego za sortowanie informacji, tj odbieranie telefonów i "monitorowanie" Internetu. Następnie zobaczyliśmy dział, który natychmiast stał się moim ulubionym miejscem, to znaczy "dział rzeczy różnyc”h, gdzie znajduje się dosłownie wszystko począwszy od zabawkowych pieniędzy (euro), przez mop do poduszek z Ikei. Odwiedziliśmy także dział foto i dział sportowy, w którym redaktorzy cały czas oglądali w telewizji relację z Tour de France. Dotarliśmy wreszcie do "umierającego" już działu kultury, który rzeczywiście straszy pustką, co jest bardzo przykre. Na koniec naszej wycieczki pan Kozik pokazał nam zszyte i pięknie oprawione roczniki GW, mogliśmy się przekonać, jak wyglądały numery gazety w poszczególnych latach począwszy od 1990 roku. Wizyta ta nauczyła mnie, że każdy kto ma pasję i potrafi pisać, może zostać dziennikarzem.

Rehearsal czyli próba

Tematem naszego spektaklu jest galeria handlowa. Co ciekawe: galeria handlowa nocą. Pierwsza naprawdę interesująca rzecz, jaka mnie zaintrygowała podczas próby, na której byliśmy gośćmi i obserwatorami to uwagi reżysera o tym, że przestrzeń gry podczas spektaklu będzie otwarta, to jest nie będzie ograniczona jedynie do sceny i widowni tylko spektakl "jakby wyjdzie do sali obok". Trafiliśmy również w tym czasie, na ćwiczenia z emisji głosu, prowadzone przez pana Artura Sędzielarza, który tworzy również fonosferę spektaklu. Moi koledzy z grupy aktorskiej dostali zadanie imitowania odgłosów typowych dla sali kinowej podczas seansu: chrupania, mlaskania, wszystkich szelestów i hałasów, jakie wytwarza widz. W tej etiudzie kinowej aktorzy grają na proscenium. Siedzą w ciemnych okularach rzędem tuż przed nosem prawdziwych widzów teatralnych i patrzą na nich jak w ekran. Zadziwiające, lecz zarazem piękne rekwizyty, kostiumy i scenografia spektaklu tworzone są na bieżąco przez grupę scenograficzną pod okiem pani Urszuli Czerwnickiej. Etiudy nie są ćwiczone chronologicznie, aczkolwiek trwają dopóki reżyser nie wykrzesa z bohatera 101% jego możliwości. Czas akcji to w gruncie rzeczy doba w galerii handlowej, jednakże większość akcji toczy się głównie nocą. W trakcie warsztatów pan Starczewski zbiera całą grupę i uczy aktorów partnerowania, ale także bardzo ważnej na scenie umiejetności improwizacji. Dzieli się również z grupą swoimi doświadczeniami aktorskimi i wpaja w ich ciała i umysły warsztat aktorski, przez co z każdą godziną zajęć stają się coraz bardziej świadomymi siebie, swoich możliwości, swego ciała (co jest również zasługą Małgorzaty Haduch). Bardzo lubię patrzeć na sytuacje, w których aktor buduje postać sceniczną, która przecież musi być stworzona z czegoś więcej niż tylko ze słów, które wypowiada. W tym spektaklu jest to bardzo ważne, gdyż "Efekt Motyla", nie opiera się wyłącznie na tekście, lecz przede wszystkim na emocjach, ruchu, tym co "widoczne". Zadziwiające, lecz zarazem piękne rekwizyty, kostiumy i scenografia spektaklu tworzone są na bieżąco przez grupę scenograficzną pod okiem pani Urszuli Czernickiej.

 

W redakcji Gazety Wyborczej w Krakowie

Więcej zdjęć z dni 10 - 12 lipca


^ do góry