Lato w teatrze
Teatr Bagatela
edycja 2013

 

Idea projektu

Lato w teatrze w Bagateli

Prowadzący warsztaty

Patroni medialni i sponsorzy

Strona główna

 

Blog:

9 lipca 2013

Teksty grupy dziennikarskiej

 

Zwięźle i na temat

Pierwszego dnia praktycznych zajęć dziennikarskich (wcześniej odbyło się tylko spotkanie zapoznawcze), w ramach rozwijania umiejętności pisarskich, analizowaliśmy znaczenia przygotowanych przez nas wcześniej 10 dziwnych słów. Jedne wzbudzały kontrowersje, inne śmieszyły. W puli przeznaczonej dla mnie znalazły się następujące słowa: murmurando, rozmach, sakwojaż, cwajcygiel, błyszczec, brzask, pawęża, fontanna, deszyfrowac, konstantynopolitańczyk. Następnym naszym zadaniem było napisanie dziesięciozdaniowej historii, zawierającej wszystkie w/w słowa, co miało na celu rozwiniecie umiejętności pisarskich, a także tworzenia opowieści z pozornie niezwiązanych ze sobą wyrazów. Gdy skończyliśmy, zaprezentowaliśmy nasze prace oraz wspólnie je zredagowaliśmy. Następnie poszukiwaliśmy tytułów dla naszych opowiadań, między którymi znalazły się np. Zakochany Dres, (R)ewolucja w Watykanie czy Spotkanie w górach. Kolejne ćwiczenie polegało na przeczytaniu naszych snów, wcześniej spisanych w domu, które okazały się dziwne, bajkowe, surrealistyczne. Śniliśmy o pingwinach zombie, nagości, wywiadach ze zmarłymi, czy uciekającej pielęgniarce i ośmiornicy. Kolejnym zadaniem było streszczenie przez wszystkich uczestników warsztatów dopiero co wysłuchanych snów, co miało na celu rozwijanie umiejętności wychwytywania możliwie największej ilości informacji, ale także interpretacji wypowiedzi. Każdy z nas miał dokonać analizy cudzego snu a także dopasować do niego tytuł. Dodatkowo przy streszczaniu snu uczyliśmy się także skupiania uwagi na słuchaczu i patrzenia w mu oczy. Zajęcia skończyliśmy krótkim podsumowaniem i rozdzieleniem małych zadań domowych.

Patrycja Mitera

 


Przybysz z dalekich krain

Pewnego czerwcowego dnia z bardzo dalekich krain przybył do Londynu szlachetnie urodzony konstantynopolitańczyk, w celu zaręczyn z piękną księżniczką Dianą. Radosne murmurando rozbrzmiewało wszędzie, gdzie znalazł się rumak szlachcica. Mieszkańcy ustawili się wzdłuż ulicy przy której znajduję się Pałac Buckingham i wypatrywali ślicznej i błyszczącej córki króla. W międzyczasie lokalne media starały się opisać strój szlachcica, który prezentował się niczym średniowieczny rycerz, gdyż miał ze sobą m.in. lśniącą pawężę. Gdy na niebie pojawił się pierwszy letni brzask, księżniczka Diana wyszła na dziedziniec aby powitać wybranka jej serca. Wtem konstantynopolitańczyk z rozmachem ukląkł na jedno kolano i poprosił króla o rękę córki. Na nieszczęście z torby, którą miał przy boku wypadło w tym momencie wiele złotych puzderek, w których znajdował się tajemniczy biały proszek. Z jego sakwojażu wypadły także cenne monety. Ponadto popchnął księżniczkę, która szkaradnie wpadła do fontanny. Po zdemaskowaniu delikwenta przez ochronę okazało się, że nasz przybysz wcale nie jest szlachcicem, lecz jedynie złodziejem, a jego ksywa to Jednoręki ze Spokane, nie wymagało to z resztą specjalnie mozolnej deszyfracji. Po chwili został on ogłoszony największym cwajcygielem Wysp Brytyjskich i wtrącono go do lochu.

Patrycja Mitera

 

Dzień Drugi. Próba

Dzisiaj podglądaliśmy jak pracują inne grupy. Grupa muzyczna pracowała nad dźwiękiem do początku przedstawienia. Paweł wraz z grupą odtworzył nam melodię, jaka, być może, będzie rozpoczynała spektakl. Ta muzyka miała charakter tajemniczy, wywoływała zaciekawienie. Paweł pokazał nam również, jak można komputerowo stworzyć muzykę, do której kiedyś potrzebna była cała orkiestra, a teraz wystarczy jeden człowiek. W dzisiejszym świecie wystarczy jeden sprzęt, który może odgrywać skrzypce, fortepian, gitarę basową czy kontrabas. To ciekawe, a jednocześnie niepokojące, że komputer zaczyna zastępować ludzi. Razem z grupą muzyczną postanowiliśmy wymyślić tekst dziecięcych wyliczanek. Grupa plastyczna miała za zadanie zaprojektować okładki płyt. Mogliśmy zobaczyć wspaniałe malunki. Niektóre były kolorowe, inne abstrakcyjne, ale wszystkie niepowtarzalne. Podczas pracy plastyczek panowała cisza, której u nas brak. Każdy tworzył indywidualnie, lecz pracowali na rzecz całej grupy. Grupa aktorska miała dzień pełen wrażeń. Byli zmęczeni, ale mieli siłę dalej pracować. Na ich zajęcia składały się: gimnastyka, improwizacja, ćwiczenia z krzesłem i próby sceny pierwszej. Wynikiem ich dzisiejszej pracy była scenka, którą mogliśmy obejrzeć. Zapowiada się ciekawie.

Agnieszka Szczurek

 


Zakochany DresDres wybiegł z mieszkania. Był w takiej euforii, że musiał wykrzyczeć całemu światu, jak bardzo jest szczęśliwy. Nigdy przedtem nie wiedział, co to jest miłość. A teraz był tak radosny, że każda napotkana rzecz, każdy wihajster był ładniejszy niż zawsze. Spoglądał przez inny pryzmat na każdy budynek, osobę. Kiedyś mógł się przyrównać do inkwizytora albo Tureckiego wojownika. Chodził po osiedlu z buzdyganem, który był pamiątka po prapradziadku Turku. Z bronią w ręku był arbitrem rozstrzygającym waśnie.
Wiedział, że nie może pogodzić w sobie dwóch rozbieżnych stanów emocjonalnych : bycia zakochanym lub ciągłej walki jako wojownik. Wiedział, że będzie szczęśliwszy w pierwszym stanie i za nic tego nie zmieni, nawet za spełnienie swojego największego marzenia, jakim jest mieszkanie w Rzymie za czasów pryncypatu.

Agnieszka Szczurek

 

09.07.2013 Kroniki Dziennikarskie

Tego dnia miałem drugie zajęcia dziennikarskie, na które oczywiście zapomniałem jednego z zadań nam zadanych: dziesięć słów, które nas nurtują. Żeby nie było, że jestem jedynym który ich nie ma, od razu po przyjściu na zajęcia zacząłem je ukradkiem pisać, ale jak to zwykle bywa, prawda w końcu wyszła na jaw, ale że nikomu się nie śpieszyło, więc zdążyłem napisać te słowa. A oto i one euforia, buzdygan, pryzmat, rozbieżność, inkwizytor, pryncypat, miłość, Arbiter, Wichajster, Dres, nawet nie pytajcie dlaczego takie słowa nie inne.
Po przeczytaniu każdego słowa mieliśmy odkryć jego znaczenie co, w niektórych przypadkach wydawało się niemożliwe i musieliśmy używać "wszechwiedzącej" Wikipedii, niestety szybko wyprowadzono mnie z błędu, gdyż Wikipedia nie znała jednego słowa. Po przeczytaniu wszystkich słów, powymienialiśmy się nimi i mieliśmy napisać używając ich opowieść na 10zdań, jedno z tych słów w każdym zdaniu: miało to służyć poznaniu naszego stylu pisania, a także rozbudzić naszą wyobraźnie, gdyż nie jest łatwo zbudować zdania z dziesięciu narzuconych słow.

Niestety nawet to zadanie mnie przerosło, gdyż źle zrozumiałem polecenie i napisałem więcej niż 10 zdań. Opowieści które uprzednio przeczytaliśmy, poddaliśmy obróbce. Teraz przeszliśmy do najciekawszego punktu zajęć(według mnie) i czytaliśmy swoje sny w których ciągle zachodziły zjawiska paranormalne, zaczynając od teleportacji , przechodząc do duchów, a kończąc na pingwinach zombie(moje!). Sen każdej osoby opisywaliśmy tak jak my go rozumiemy i jak go zapamiętaliśmy.
Po tym niestety był koniec zajęć i musieliśmy zakończyć naszą pracę na ten dzień.
Andrzej Chachlowski.

 


Egzegeza

Uciekający przed prawem Złodziej za głowę którego wyznaczono nagrodę wielkości pięciuset koron, wszedłszy na górę rozejrzał się po okolicy i zobaczył chatę, ba lepiej powiedzieć ziemiankę położoną w pobliskiej dolinie z której po chwili wyłonił się człowiek wyglądający jak żebrak. Uciekinier położył się na trawie i zaczął czekać, nareszcie uśmiechnięty.
Przenieśmy się teraz z góry do doliny. Opiszę teraz poczynania człowieka, który wyglądał jak żebrak.

Gauczo którego imię zostało zapomniane lub on sam nie chciał go wyjawić wyruszył wypasać bydło. Jako że w dolinie było zimno przy wyjściu zabrał ze sobą swoją kufajkę, która miała więcej łat niż naturalnego koloru. Pasterz wyruszył jak zwykle w góry gdyż tam znajdowały się najlepsze pastwiska w promieniu wielu mil. Gdy wszedł na górę zobaczył nieznajomego człowieka, zdziwił się ponieważ od wielu lat nie widział innych ludzi oprócz handlarzy, którzy przyjeżdżali do niego po skóry bydlęce, Gauczo podszedł do niego i zapytał kim jest.

Podróżnik nie wyjawił mu swojego prawdziwego imienia tylko nazwał się Drapichrustem, który wędruje po górach. Włóczykij (jak inaczej na niego mówiono) od razu starał się wejść z nim w komitywę, łatwowierny Gauczo natychmiast zaprzyjaźnił się z przybyszem ponieważ rzadko w swoim życiu napotykał życzliwych ludzi. Pasterz zagonił bydło i położył się obok podróżnika. Drapichrust opowiadał mu o Ciemnym słońcu w Afryce i o suchych rzekach na południu kraj.

Gauczo jako człowiek uwielbiający opowieści zaprosił go do domu, który był prostą wiejską chatą a nie jak inne na północy Ameryki frymuśne i wielkie. Obieżyświat poprosił o możliwość przenocowania, na co pasterz szczęśliwy się od razu zgodził mając nadzieję na więcej opowieści. Po obudzeniu się rano Gauczo na próżno szukał swojego gościa i swojego portfela z całymi zrzędnościami. Pasterz miał z tego naukę żeby nigdy nie zapraszać do domu ludzi których zna się parę godzin.

Andrzej Chachlowski.

 

Zdjęcia

Praca w grupie muzycznej

 

Grupa plastyczna

 

Zajęcia choreograficzne


^ do góry