Lato w teatrze
Teatr Bagatela
edycja 2012

Idea projektu

Lato w teatrze w Bagateli

Uczestnicy

Prowadzący warsztaty

Media

Didaskalia

Strona główna

 
Blog
 
16 lipca, poniedziałek

17 lipca, wtorek

18 lipca, środa

19 lipca, czwartek

20 lipca, piątek

21 lipca, sobota

23 lipca, poniedziałek

24 lipca, wtorek

25 lipca, środa

27 lipca, piątek

28 lipca, sobota

Na Facebooku:
 

Zdjęcia: Praca w grupach

Zdjęcia: Promocja spektaklu na ulicach Krakowa

Zdjęcia: Przygotowania i... premiera!

Profil wydarzenia FB - komentarze uczestników i prowadzących

23 lipca, poniedziałek

Wywiady na tematy nieprzeciętne

Tośka Oleszek

Zaczyna się drugi tydzień warsztatów. Wow! Jak to szybko zleciało? W głowie się nie mieści. Coraz mniej czasu do finału, a nadal mnóstwo do zrobienia. Dziś prawie cały dzień spędziliśmy w teatrze. Wszędzie aktorzy, plastycy, dziennikarze. Tylko muzyków brakowało. Zostali w Siemasze i tworzyli muzykę. Dzień zaczął się, jak zwykle u aktorów, od rozgrzewki. Niektóre ćwiczenia wydawały się bezsensowne dla nieuświadomionego obserwatora, jednak przede wszystkim chodziło o to, by ćwiczący mieli świadomość własnego ciała. Taka synchronizacja ruchów wyglądała czasem naprawdę niesamowicie. Gdy rozgrzewka się skończyła, zobaczyliśmy część scenek i wyruszyliśmy na Karmelicką, popracować z Piotrem nad programem. Przy okazji zwiedziliśmy część administracyjną Teatru Bagatela. Imponujący budyne

Jednak najważniejsze jest w środku. Mamy już bardzo konkretny plan programu i mniej więcej wiemy, jak ma on wygląda . Jutro już będziemy wiedzieć na 100%. Gdy opuściliśmy progi Bagateli, skierowaliśmy się z powrotem na Sarego i przez chwilę obserwowaliśmy, jak pracują inni. Jednak Marta stwierdziła, że nie umiemy się zachowywać wystarczająco cicho i zabrała nas do osobnej sali. W piątek konferencja prasowa, a żadne z nas nie wie, o czym ma mówić. Rozdzieliliśmy zadania i każdy ma przygotować wypowiedź na zadany temat. Poważa sprawa. Później przygotowywaliśmy pytania do zaproponowanego przez Martę gościa. Był na przykład człowiek, który zajął pierwsze miejsce w jedzeniu bigosu na czas, człowiek, który połkną widelec, para kobiet, które jako pierwsze w Polsce zawarły ślub homoseksualny, i osiemdziesięcioletnia kobieta, która miała wielu młodszych kochanków. Gdy potem każdy z nas musiał dodatkowo się wcielić w bohatera wywiadu i odpowiadać na, czasem naprawdę absurdalne, pytania, wychodziły tak śmieszne rzeczy, że nawet najpoważniejsi śmiali się do rozpuku. Dzień zakończyliśmy podsumowaniem i obejrzeniem ostatniej, piątej scenki spektaklu „Pokolenie f”.

Zatrzymać spiralę przemocy

rozmowa z Kamilą Łukasiewicz, psychologiem pracującym w Siemasze

Angelika Gwiazda: Coraz częściej napotykamy zarówno w świecie realnym jak i w telewizji akty przemocy. Uaktywniają się one w szczególności u młodych ludzi. Dlaczego młodzież coraz częściej ucieka w przemoc? W czym ona im pomaga?

Kamila Łukasiewicz: Agresja u młodych ludzi wynika z doświadczenia, trudnej przeszłości. Mają oni wtedy w sobie nadmiar złości, frustracji i wyrzucają je w kierunku drugiej osoby. Ważną rolę w wychowaniu człowieka ma jego środowisko. Może posiada ono różny klimat np. gangsterski czy brokerski, gdzie im ktoś jest silniejszy, tym lepszą zajmuje pozycję w grupie. Dla osób wychowujących się w takim środowisku, jedynym sposobem na rozwiązywanie konfliktów jest przemoc. Myślą, że agresja może im pomóc w zyskaniu wiary w siebie czy też szacunku rówieśników. Chcą również w ten sposób rozładować swoje napięcie.

A.G.: Są różne rodzaje przemocy, która z nich ma najgorsze konsekwencje ?

K. Ł.: Nie ma jednej prostej odpowiedzi na to pytanie. Przemoc fizyczna jest przerażająca, bo rani czyjeś ciało i jednocześnie ma ogromny wpływ na psychikę. Przemoc słowna również ma koszmarne konsekwencje. Osoba pokrzywdzona cierpi wewnętrznie i równocześnie traci wiarę we własne możliwości.

A.G.: Czy często napotyka Pani osoby, które na co dzień używają przemocy? Czego od Pani oczekują?

K. Ł.: Częściej trafiają do mnie ofiary przemocy. Nie miałam takiej sytuacji, aby przyszedł do mnie sprawca przemocy i prosił o pomoc. Zdarza się, że to ja inicjuję rozmowę z osobą, która zachowuje się agresywnie. Staram się z nią złapać dobry kontakt, aby móc szczerze porozmawiać o agresji, jego problemach i wspólnie dojść do pozytywnych wniosków. Udaję się to.

A.G.: Jak Pani mogłaby wytłumaczyć zdanie „Przemoc rodzi przemoc”?

K. Ł.: To jest takie błędne koło. Metaforycznie można przedstawić to tak: Mamy kochanego małego szczeniaczka, który przebywa w środowisku, gdzie czuję się zagrożony. Jest obszczekiwany, doświadcza złości i agresji. W pewnym momencie i on zacznie warczeć, szczekać, groźnie się zachowywać. Niestety tak samo jest w rodzinach. Jeżeli ktoś się wychował w rodzinie, w której był bity, przezywany, to wydaję mu się to normalne i sam podobnie wychowuje własne dzieci.

A.G.: Jak się w takim razie przed przemocą słowną bronić?

K. Ł.: Asertywnością. Jeżeli słyszymy negatywne uwagi na swój temat, należy stanowczo powiedzieć „Przestań, atakujesz mnie” lub „To mnie rani”. Słyszałam kiedyś takie zdanie „Ktoś mnie rani tylko wtedy, kiedy na to pozwalam”. Niezwykle ważne jest poczucie własnej wartości i szacunek dla samego siebie, aby tego typu zaczepki tylko po nas spływały i nie dostawały się do środka. Nie jest to proste, szczególnie w nastoletnim wieku. Warto też mieć grupę rówieśniczą, na którą zawsze można liczyć i która nas wesprze w trudnych sytuacjach.

A.G.: Czy również ma Pani poczucie, że telewizja, gry komputerowe wręcz propagują zachowania agresywne?

K. Ł.: Na pewno cała seria bajek takie zachowania propaguje. Tam sposobem rozwiązywania konfliktów jest atakowanie kogoś. Nie przekonuje mnie teza, że gry komputerowe rozładowują agresję. Uważam, że efektywniej jest wyrzucić złość grając w piłkę, biegając, ruszając się niż siedząc przed komputerem lub telewizorem. A. G.: Czy czerpie Pani satysfakcję z tego, co Pani robi?

K. Ł.: Ogromną. Jeśli choć w jednej osobie uda mi się zatrzyma spiralę przemocy, to przemocy na tym świecie będzie mniej.

A.G.: Czy świat bez przemocy jest w ogóle możliwy?

K. Ł.: Patrząc na naszą rzeczywistość, stwierdzam, że nie jest to możliwe. Ale można sobie wyobrazić świat idealny czyli utopijny, w którym wszyscy są empatyczni. Istnieją jednak takie miejsca, które są wolne od przemocy np. Siemacha. Udaję się nam tu zatrzymać przynajmniej przemoc fizyczną. Zdarza się, że występuje przemoc słowna. Ludzie są czasami źli i wyżywają się na innych. Lecz zawsze możemy o tym porozmawiać i nad tym pracować.

A.G.: Myślę, że teatr też jest dobrą terapią. Można tu wyrzucić z siebie złe emocje, a dodatkowo stworzyć coś wyjątkowego.

Rozmawiała Angelika Gwiazda

Zdjęcia


^ do góry