Lato w teatrze
Teatr Bagatela
edycja 2012

Idea projektu

Lato w teatrze w Bagateli

Uczestnicy

Prowadzący warsztaty

Media

Didaskalia

Strona główna

 
Blog
 
16 lipca, poniedziałek

17 lipca, wtorek

18 lipca, środa

19 lipca, czwartek

20 lipca, piątek

21 lipca, sobota

23 lipca, poniedziałek

24 lipca, wtorek

25 lipca, środa

27 lipca, piątek

28 lipca, sobota

Na Facebooku:
 

Zdjęcia: Praca w grupach

Zdjęcia: Promocja spektaklu na ulicach Krakowa

Zdjęcia: Przygotowania i... premiera!

Profil wydarzenia FB - komentarze uczestników i prowadzących

24 lipca, wtorek

Trzeba trzymać rękę na pulsie

Tośka Oleszek

Dziś było dość niestandardowo. Aktorzy, muzycy i scenografowie mieli zajęcia jak zwykle, ale my przeszliśmy się na wycieczkę do Radia Kraków i redakcji „Gazety Wyborczej”. Budynek radia mieści się na Alejach Słowackiego i jest bardzo imponujący już z zewnątrz. Ma kształt zbliżony do muszli, co ma sprawić, aby w środku była dobra akustyka. Gdy weszliśmy do środka, przywitał nas duży, jasny hol otoczony masą okien. Musieliśmy chwilkę poczekać na panią, która miała nas oprowadzić i opowiedzieć o pracy w radiu. Byliśmy w sali, w której nagrywano między innymi wielkie słuchowisko „Wesele”. To musi być naprawdę ciężka praca, bo podczas mówienia aktorzy, przyzwyczajeni do wspomagania się gestami, mają do dyspozycji jedynie głos. Przecież nikt przez radio nie zobaczy, co ktoś miał na myśli. Od tego jest telewizja. Słuchając radia, trzeba sobie wszystko wyobrazić, trochę jak w teatrze. To słuchacz decyduje, co zobaczy lub jak zinterpretuje to, co usłyszy.

W redakcji „Gazety Wyborczej” było równie ciekawie. Pokonawszy ciąg schodów w końcu dostaliśmy się na miejsce. Ledwo rozsiedliśmy się dookoła wielkiego stołu, wszedł bardzo sympatyczny pan, przywitał się ze wszystkimi i zaczął nam opowiadać o tym, jak wygląda żmudna praca nad jedną stroną, jeśli coś zaczyna nie grać. Czasem dzień pracy dziennikarza trwa od ósmej rano do północy. Nie opłaca się wracać do domu, więc śpi się w pracy. Czas nie stoi w miejscu, zawsze może się wydarzyć coś, co będzie świetne na pierwszą stronę. Trzeba trzymać rękę na pulsie. Gdy weszliśmy piętro wyżej, zobaczyliśmy pokój podzielony na boksy. W każdym takim boksie zajmowano się innymi rzeczami. Pokazano nam, jak wygląda układanie poszczególnych tekstów na stronie gazety. Wbrew pozorom nie jest to łatwe zadanie. Na każdy artykuł przydzielona jest określona ilość miejsca. Ani mniej, ani więcej. Jeżeli coś nie gra, to trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby było dobrze. Dostaliśmy też upominki: koszulki, długopisy i smycze do kluczy. Wszystkim się podobało. Po tych ciekawych wizytach rozwieszaliśmy plakaty naszego przedstawienia. Super wyszły, a już od jutra będą wisiały w całym Krakowie! My zajęliśmy się rozwieszeniem ich w gablotach w Bagateli. Zanieśliśmy parę z nich na Sarego i uzyskaliśmy aprobatę naszych kolegów. Zobaczyliśmy scenkę piątą i gdy przyszli muzycy, zrobiliśmy końcówkę. Później zobaczyliśmy całe przedstawienie razem z muzyką i dekoracjami. Wszyscy odwalili kawał dobrej roboty, bo całe przedstawienie jest super. Już niedługo finał, ale my, dziennikarze, mamy jeszcze jedno wielkie zadanie. Konferencja prasowa jest wielkim wyzwaniem, ale podołamy mu.

 

Ola Suder

23.07.12.r. wydarzyło się dużo. Grupa dziennikarsko-promocyjna w ramach warsztatów poszła do budynku Radia Kraków. Dzięki temu doświadczeniu dużo się dowiedzieliśmy o radiu. Mieliśmy również okazję zareklamować nasz spektakl oraz zaprosi pracowników radia na naszą konferencję prasową, która odbędzie się w piętek. Zobaczyliśmy, jak pracują ludzie radia. Dowiedzieliśmy się również o istnieniu teatru radia. Wycieczka do radia bardzo mi się podobała. Potem udaliśmy się do krakowskiej redakcji „Gazety Wyborczej”, gdzie podczas spotkania z panem Krzysztofem Karolczykiem dowiedzieliśmy się, że praca w takiej redakcji jest bardzo trudna i męcząca. Potem pan Krzysztof oprowadził nas po całej redakcji. Pod koniec zwiedzania, kiedy już mieliśmy wychodzić, zaprosiliśmy również osoby z redakcji na naszą konferencję prasową oraz na przedstawienie. Potem poszliśmy na scenę na Sarego 7, gdzie zobaczyliśmy cały spektakl, który właśnie skoczyli układać aktorzy. Dzień był bardzo fajny i mam nadzieje, że będzie takich więcej.

 


Dziennikarstwo dobra sprawa

Andrzej Chachlowski

 

Dzisiaj mieliśmy bardzo ciekawy dzień. Na początku całą grupą spotkaliśmy się w Siemasze, stamtąd pełni zaciekawienia wyszliśmy do Radia Kraków, gdzie dowiedzieliśmy się paru rzeczy na temat teatru radia. Zobaczyliśmy także, jak pracują dźwiękowcy i speakerzy. Później poszliśmy do „Gazety Wyborczej”. Dowiedzieliśmy się więcej na temat pracy dziennikarzy prasowych. Wiemy już jak powstaje gazeta codzienna i gdzie się ją drukuje. Po odwiedzinach w gazecie, wybraliśmy się do Teatru Bagateli i tam rozwieszaliśmy plakaty (przy okazji się nimi tłukąc). Po rozwieszeniu plakatów, musieliśmy też rozwiesić je na Sarego, więc od razu tam poszliśmy. Oglądaliśmy spektakl z udziałem muzyki i rekwizytów. Jak porównałem przedstawienie z soboty z dzisiejszym spektaklem, to byłem zszokowany, że tak szybko udało im się uporządkować ten sceniczny chaos. Zabawne było to, że na scenie pojawiły się również dziewczyny z grupy plastycznej. Ich rola w spektaklu niech póki co pozostanie moją słodką tajemnicą.

 

Podróże po świecie

rozmowa z Laną z grupy muzycznej, która przyjechała do Polski z Gruzji

Marlena Adamczyk.: Co cię skłoniło, by przyjechać do Polski?

Lana G.: Mój tata ma taką pracę, że dużo wyjeżdżamy całą rodziną. Poza tym lubimy podróżować.

M.A.: Skąd dowiedziałaś się o Siemasze?

L.G.: Od mojej koleżanki Dagmary Pasternak, która też bierze udział w projekcie Lato w Teatrze. Akurat szukałam miejsca, w którym można tańczyć, śpiewać, grać na instrumentach oraz uczyć się. Siemacha to doskonałe miejsce.

M.A.: W jakich krajach już byłaś, w jakim podoba ci się najbardziej i dlaczego?

L.G.: Byłam już w Gruzji, bo tam się urodziłam. Byłam również w Polsce, Białorusi, Francji, Norwegii, Szwecji, Dani, Niemczech, Finlandii. Najbardziej podobało mi się w Polsce i w Dani. W Dani mogłam pójść na koncert Justina Biebera. W Polsce podoba mi się stowarzyszenie Siemacha i ludzie, którzy tu mieszkają. Rozmawiała Marlena Adamczyk


^ do góry