Lato w teatrze
Teatr Bagatela
edycja 2012

Idea projektu

Lato w teatrze w Bagateli

Uczestnicy

Prowadzący warsztaty

Media

Didaskalia

Strona główna

 
Blog
 
16 lipca, poniedziałek

17 lipca, wtorek

18 lipca, środa

19 lipca, czwartek

20 lipca, piątek

21 lipca, sobota

23 lipca, poniedziałek

24 lipca, wtorek

25 lipca, środa

27 lipca, piątek

28 lipca, sobota

Na Facebooku:
 

Zdjęcia: Praca w grupach

Zdjęcia: Promocja spektaklu na ulicach Krakowa

Zdjęcia: Przygotowania i... premiera!

Profil wydarzenia FB - komentarze uczestników i prowadzących

25 lipca, środa

O spektaklu „Pokolenie f” podsumowującym nasze dwutygodniowe warsztaty oraz o przemocy, nietolerancji i potrzebie bliskości

Agnieszka Szczurek

„Pokolenie f” opowiada o przemocy. Nawiązuje do współczesnych czasów, lecz sam problem jest uniwersalny. W każdym miejscu, w różnym czasie, w średniowieczu, nowożytności, dzisiaj i za pięćset lat będzie ktoś, kto jest kozłem ofiarnym i osoba będącą przywódcą. Spektakl przedstawia błędne koło przemocy. Okazuje się, że czasem wystarczy jedno złe słowo, które zrani tak mocno, że skrzywdzona wcześniej osoba, odegra się na kimś innym. Później kolejny człowiek uprzykrzy komuś życie, zemści się na kimś innym i tak dalej, bez końca. Dziś młodzież jest omamiona przez komputer, Internet, i oczywiście Facebooka. Kontakty głównie utrzymuje się na tym portalu społecznościowym. Okazuje się, że ten wirtualny świat jest nieodłączną częścią naszego dnia. Wracamy ze szkoły, siadamy przed komputerem i klikamy „Lubię to”.

„Pokolenie f” zaczyna się od czasów przedszkolnych, kiedy Cienki regularnie odrzucany przez grupę rówieśników. Tamci bawią się ze sobą, dziewczyny grają w gumę, śpiewają wyliczanki. Zwykłe życie podwórkowe, w które angażują się prawie wszyscy. A chłopak stoi smutny przy piaskownicy . W końcu odważa się zapytać: „Czy mogę się z wami bawić?”. Niestety, nie zostaje przyjęty do grupy. Znowu ponawia swoje pytanie. Znowu zostaje wyśmiany. Wszyscy rozchodzą się, zostaje tylko Koks. Staje obok Cienkiego. Tamten z nadzieją podaje mu rękę. Jednak Koks odchodzi, zostawiając go samego.

W następnej scenie sytuacja się zmienia. Jesteśmy w szkole. Podczas przerwy Ewka siedzi i rozmawia z koleżanką. Podchodzi do niej chłopak i prosi o rozmowę sam na sam. Dziewczyna nie chcę się zgodzić, ale po chwili ulega namowom. Wtedy chłopak wyznaje jej miłość. Ewa odsuwa się i w końcu ucieka. Chłopak biegnie za nią, krzycząc, że ją kocha. Wpada na Cienkiego. Ten żartując z niego pokazuje dzióbek i cmoka powietrze. Tamten odsuwa się mówiąc, że jego nie kocha. Po chwili Ewka podchodzi do Cienkiego. Zaczynają rozmawiać. Dziewczyna mówi mu, że go kocha i chce się z nim spotykać. Tamten nie bierze tego do siebie, tylko bawi się komórką. Mówi, że jego siostra zaraz kończy zajęcia i musi po nią pójść. Zakochana denerwuje się na niego. Jednak chłopak ma na nią haka. Pokazuje jej zdjęcie. Ewa próbuje wyrwać mu komórkę. Obok nich zaczynają zbierać się ludzie. Są zaciekawieni, co ma Cienki w komórce. Szybko dowiadują się tego i są tym oburzeni. Odchodzą. Ewa krzyczy, że to jest nieprawda, że ona nie pali. Dzięki temu możemy się domyślić, co jest na tym zdjęciu i rozwiewa to nasze wcześniejsze przypuszczenia. Ewa zostaje samotna w szkolnej ławce.

Kolejna scena rozgrywa się na dachu. Ewa, dawniej wyśmiewana, teraz jest silna razem ze swoim gangiem. Zabrała jednej dziewczynie plecak i teraz rozrzuca jej rzeczy. Poszkodowana dziewczyna siedzi skulona na dachu. Wydaje się, że nic już jej nie pomoże, zaraz przyjdzie gang Ewki i wyżyje się na niej. Tak Ewa odreaguje swoje doświadczenia z przeszłości. A jednak jakaś dziewczyna wstawia się za dręczoną postacią. Krzyczy do Ewki, żeby się opanowała, zastanowiła nad tym, co robi. Przypomina jej, że ona też kiedyś była w takiej sytuacji. Chce przemówić do jej sumienia. Na darmo. Gang dalej wykonuje swoją złą robotę.

Kolejna scenka to czasy liceum. Bohaterowie są tuż przed maturą. Scena dzieję się w szatni. Przychodzi Koks i klasa idzie za nim. Wspólnie powtarzają tekst. „W pierwszej wszystkie są dodatnie, w drugiej tylko sinus, w trzeciej tangens i cotangens, a w czwartej cosinus”. Zabawa wygląda niewinnie do czasu, kiedy dręczona kiedyś dziewczyna, wpycha Koksa do piwnicy. Ten krzyczy, żeby wypuścili go i że chce zdać maturę. Jednak nikt mu nie pomoże. Przez to nie zdaje matury i ma zmarnowane życie. Kolejna scena znowu odbywa się na podwórku.

Tym razem dzieci poprzednich bohaterów bawią się przy piaskownicy. Jednak jeden chłopak siedzi smutny. Próbuje podchodzić do poszczególnych grupek i zacząć się z nimi bawić. Dzieci wtedy rozchodzą się. Przychodzi tata odrzuconego dziecka i każe rówieśnikom bawić z jego synem. Dzieci mówią, że będą się bawić, po czym i tak go olewają. Zostaje tylko jedna dziewczyna, która chce podać rękę chłopakowi. Tamten po chwili zastanowienia odwraca się i idzie. Nie wierzy w bezinteresowność koleżanki. Dziewczyna zostaje sama. Nagle w ciemnościach, słyszy czyjeś kroki. Podchodzi chłopak w kapeluszu i zaczyna śpiewać. Powoli po każdym słowie zza kotary wyglądają twarze. Jedna, druga, potem trzecia i kolejne.

Wtedy wychodzą wszyscy aktorzy i ludzie, którzy przygotowali spektakl. Wspólnie śpiewamy piosenkę zamykającą przedstawienie. Trzeba pamiętać, że oprócz aktorów, potrzebni są scenografowie, muzycy i dziennikarze, którzy promują spektakl. Teraz ich praca zostanie należycie uhonorowana. Na co dzień pozostają w cieniu, a ich praca, choć bardzo trudna, jest owiana tajemnicą. Tak jak teatr.

 

Arek Gierasiński

Tematem spektaklu „Pokolenie f” jest przemoc. Pewnie dlatego, że w naszych czasach jest jej bardzo dużo. Spektakl rozpoczyna się walką dwóch band. W ich bijatykę wtrąca się Cienki. Chce się bawić z grupą rówieśników, jednak ta go odrzuca. Cienki nie daje za wygraną i kolejny raz próbuje dołączyć do grupy. Dzieciaki zaczynają popychać chłopaka w prawo i w lewo. Tym starciem scena się kończy.

Wystrój zmienia się. Jesteśmy w szkole. Po obu stronach sceny siadają przy ścianie uczestnicy spektaklu. Na środku siedzi Ewka i jej koleżanka. Dołącza do nich Wiktor, rzekomo chcąc oddać książkę Ewce. W rzeczywistości chłopak chce powiedzieć koleżance, że ją kocha. Odchodzą na kilka kroków i siadają na krańcu sceny. Ewka nie chce gadać z Wiktorem i ucieka, schodząc ze sceny. Goniąc ją, Wiktor wpada na Cienkiego, przez przypadek wykrzykując mu w twarz "Kocham Cię ". Będący w poprzedniej scenie ofiarą Cienki, teraz staje się katem dla innych. Siada na ławce i zaczyna bawić się telefonem. Podchodzi do niego Ewka i zwierza się, że lubi jego uśmiech i oczy, i że chciałaby się z nim spotykać. On wyciąga telefon i pokazuje jej kompromitujące zdjęcia, jak pali papierosa. Pokazuje zdjęcia również przyjaciołom. Wiktor mówi, że nie chce znać Ewki. Na scenie znajdują się trzy dziewczyny, które denerwują się na myśl , że „On nas wydał”. Odzywa się Ewka, która jako szefowa bandy jest pewna, że chłopak ich nie sypnie. Na scenę wpada rzeczony On z plecakiem koleżanki. Dziewczyny próbują mu go wyrwać. Jednak ten oddaje plecak Ewce. Ona sprawdza, zawartość plecaka staje się impulsem do drwin i zabawy cudzymi rzeczami. Wtedy wbiega koleżanka poszkodowanej i pyta Ewkę, czy nie ma za dużo problemów i prosi ją , by oddała plecak właścicielce. Wchodzi na scenę poszkodowana i klęka, Ewka wraz z koleżanka podchodzi do niej i szturcha ją kolanami.

W następnej scence znowu działa mechanizm, który z ofiary czyni kata. Kolejna scena dzieje się w szkole. Dzieci powtarzają formułkę, która przyda im się podczas zdawania matury: „W pierwszej wszystkie są dodatnie, w drugiej tylko sinus, w trzeciej tangens i cotangens, a w czwartej cosinus”. Poszkodowana w poprzedniej scenie, teraz jest dowódcą grupy, mówi, żeby dali sobie z tym spokój, że matura to bzdura. Koks mówi, że bez egzaminu nie będziecie mieć pracy. Jego grupa się buntuje i zamykają go w piwnicy. Chłopak krzyczy, że chce zdać maturę oraz żeby go wypuścili. W ostatniej scenie znów obserwujemy na pozór beztroską zabawę. Przychodzi Cienki i chce się z nimi pobawić, lecz oni nie chcą. Wchodzi Koksu, w tej scenie jako ojciec Cienkiego, i mówi do swojego syna, żeby nie był frajerem i nie robił z siebie szmaty oraz nakazuje reszcie grupy, żeby się z nim bawiła. Jednak dzieci nie chcą Cienkiego w swojej grupie i wychodzą. Zostaje tylko dziewczynka i podaje Cienkiemu rękę na zgodę, lecz ten odchodzi. Nie wierzy w drugiego człowieka i w jego czyste intencje. Jeśli od najmłodszych lat jesteś poniewierany i upokarzany, z czasem sam staniesz się katem dla innych.

 

Angelika Gwiazda

Scena pierwsza, przy piaskownicy

Na scenie zbierają się dwie grupy. W piaskownicy siedzi chłopak, który nie trzyma z żadną grupą, ale wyraźnie widać, że chce się bawić z rówieśnikami. Obie grupy wykonują ruchy, mające sprowokować przeciwną drużynę do ataku. Gdy grupy już dochodzą do siebie i mają zacząć się bić, nagle chłopak z piaskownicy o przezwisku Cienki wbiega pomiędzy te drużyny i pyta hardo, czy może się z nimi bawić. Po kategorycznym „Nie” młodzież wraca na swoje pozycje. Zespoły znowu zaczynają iść w swoim kierunku, wykonując prowokujące ruchy. Jak poprzednim razem Cienki się wtrąca, ale teraz drużyny zaczynają go popychać. W końcu na scenie zostają tylko Koksu i Cienki, który chce się zaprzyjaźnić, ale Koks go po prostu olewa. Scena druga, w szkole Dzieci ze szkoły wychodzą na upragnioną przerwę i zaczynają ze sobą gadać. Cienki spaceruje po scenie. Ewka i jej przyjaciółka siadają na ławce, po chwili dosiada się do nich chłopak, który oddaje Ewce książkę i prosi ją, by poszła z nim pogadać na osobności. Ewka po chwili się zgadza. Chłopak ciągle się zbliża do Ewki, a ona się odsuwa. Gdy już przysuwają się do końca sceny Ewka wstaje i ucieka, a chłopak krzyczy, że ją kocha. Podczas tej akcji chłopak wpada na Cienkiego, który wysyła mu całusa. Ten przerażony mówi, że jego na pewno nie kocha i ucieka. Cienki siada koło Ewki. Ewka wygania swoją przyjaciółkę i zaczyna zarywać do Cienkiego. Cienki spławia ją. Mówi jej, żeby za godzinę odebrała jego siostrę, Ewka się nie zgadza. Cienki pokazuje jej zdjęcie, na którym Ewka pali. Dziewczyna jest wzburzona i mówi mu, żeby oddał jej telefon, ale Cienki ani o tym myśli i pokazuje to zdjęcie wszystkim, którzy się zbierają dookoła tego wydarzenia. Tłum z dezaprobatą odsuwa się od Ewki. Scena trzecia, na dachu Ewka i jej dwie koleżanki siedzą na dachu, i czekają na kolegę, który ma coś przynieść. Ewka ze zniecierpliwienia zaczyna chodzić po krawędzi dachu, przy czym dosyć mocno się chwieje. Koleżanki zatroskane o nią, mówią, żeby uważała, ale Ewka ma je gdzieś i jeszcze im grozi. Po chwili przychodzi ich kolega z plecakiem jakiejś dziewczyny. Ewka wyciąga z tego plecaka wszystkie rzeczy, które w nim są i rozrzuca je po scenie. Podczas wyciągania portfela, przybiega dziewczyna i zdyszana mówi Ewce, żeby zostawiła te rzeczy. Ale Ewka ma ją gdzieś. Przychodzi także poszkodowana i siada z brzegu sceny. Gdy paczce znudziło się rzucaniu już rzeczami niepotrafiącej się bronić dziewczyny, podchodzi do poszkodowanej i zaczyna ją szturchać. W końcu nudzi jej się znęcanie nad ofiarą i odchodzi. Scena czwarta, w szatni Grupa dziewczyn siedzi pod wieszakiem. W tym czasie przychodzi Koks i poprawia swoje włosy. Wszystkie dziewczyny, oprócz poszkodowanej w poprzedniej scenie, ustawiają się za nim. Powtarzają formułkę, która przyda się im podczas zdawania matury: „W pierwszej wszystkie są dodatnie , w drugiej tylko sinus, w trzeciej tangens i cotangens, a w czwartej cosinus”. Poszkodowana w poprzedniej scenie, teraz jest pewna sienie i mówi, żeby dali sobie spokój z maturą, a oni znowu zaczynają mówić tą formułkę. Jedna z dziewczyn wykonuje ruchy ninja i po formułce mówi, żeby olać szkołę i zostać wojownikiem. Teraz już wszyscy wykonują ruchy ninja, powtarzając: „Wykuć, zdać, zapomnieć”. Tylko Koks jest w opozycji. On chce zdać maturę, a reszta grupy woli napić się lub zapalić. Koks mówi, że bez matury będą nikim, nie będą mieli pracy. Jednak rady Koksa nie działają na kolegów, zamykają go w piwnicy, a on krzyczy, żeby go wypuścili, że chce zdać maturę.

Scena piąta, na podwórku

Na podwórku bawią się dzieci. Nie ma wśród nich Cienkiego. Gdy chłopiec próbuje się do nich dołączyć, odrzucają go. Przychodzi Koks, w tej scenie jako ojciec Cienkiego, i upokarza chłopca, nazywając go frajerem, z którym nikt nie chce spędzać czasu. Koks każe innym dzieciom bawić się z Cienkim, ale te nie chcą go przyjąć do grupy. W konsekwencji chłopak znowu zostaje sam. Za jego plecami skrada się dziewczyna, pewnie równie samotna jak Cienki. Jednak po takich doświadczeniach, chłopak nie jest w stanie zbudować głębszej relacji z kimkolwiek. Opuszcza scenę, zostawiając dziewczynę samą. Andrzej Chachlowski Poznawanie tajników rzeczywistości Brak tolerancji to jeden z powszechnym problemów dzisiejszej młodzieży, ale także dorosłych. Akcje antysemickie sprawiają, że ludzie pochodzenia żydowskiego są odrzucani przez naszą społeczność. Rasizm także w naszych czasach jest obecny. Nieraz spotykam, przechodząc obok blokowisk hasła dyskryminujące i wyzywające mniejszości narodowe. Po II wojnie światowej antysemityzm stał się częścią nacjonalizmu, kształtującego się na ziemiach polskich. Ideologia ta zaczęła się wręcz potęgować w naszym kraju. Wówczas wyśmiewano się z Żydów i uważano ich za gorszych, słabszych. Powstawały rasistowskie dowcipy, które przetrwały do dziś. Większość ludzi, w tym i ja, uważamy Żydów za normalne osoby. To, że są innego wyznania mi nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie. Wywołuje to u mnie chęć bliższego poznania tej osoby. Poznania jej poglądów i obyczajów. Cieszy mnie to, że można porozmawiać z kimś, kto może pokazać mi świat z innej perspektywy. Czasem trzeba zapomnieć o smutnej oraz dramatycznej przeszłości, musimy żyć teraźniejszością.

W roku 2011 brałam udział w projekcie szkolnym „Kazimierz - miejsce na ziemi”, który miał na celu zachęcenie młodzieży do poznania historii, tradycji ludzi innych wyznań oraz aktywizację uczniów do twórczych działań. Na warsztatach odkrywaliśmy kulturę m. in. żydowską, która jak się okazuje jest bardzo interesująca. Rozmawialiśmy o tolerancji ludzi o różnych kulturach, kolorach skóry, tradycjach. Zwiedzaliśmy piękną dzielnice Krakowa – Kazimierz. Choć mieszkam w Krakowie już od około szesnastu lat, to dopiero teraz odkryłam tajniki tego tajemniczego miejsca. Jest ono inne niż wszystkie. Na placu Wolnica zapytaliśmy przechodniów o to, czy uważają, że młodzież w dzisiejszych czasach jest tolerancyjna lub czy zaakceptowaliby w swoim środowisku np. Żyda lub przedstawiciela innej mniejszości religijnej. Odpowiedzi były bardzo zróżnicowane. Jedni mówili, że młodzież nie jest tolerancyjna, nie tylko w stosunku do Żydów, ale także do słabszych osób, które są np. niepełnosprawne. Drudzy, że nie mieliby żadnych negatywnych spostrzeżeń, gdyby w ich środowisku zjawił się wyznawca innej religii. Uważam jednak, że pomimo ciągłych rasistowskich działań na świecie, są ludzie, którzy mają szacunek dla innych ras. Myślę także, że dzięki takim projektom można zmienić swój światopogląd i otworzyć się na osoby z różnych środowisk. Powstawanie filmów typu: „Lista Schindlera”, „Pianista” sprawiają, że odbiorca może poznać historię oraz uczucia towarzyszące Żydom podczas holokaustu i zobaczyć, jak trudne było życie podczas II wojny światowej.

 

Szanuj przyjaciół

Marlena Adamczyk

Jestem osobą, która dużo mówi, dlatego lubię przebywać z moimi koleżankami i kolegami, wtedy mogę z nimi porozmawiać. Na razie nie mam przyjaciółki, ale koleżanki mam bardzo dobre. Traktujemy się z szacunkiem, poza małymi kłótniami, które zdarzają się chyba w każdej znajomości. Lubimy chodzić na spacery i do Siemachy, chociaż w wolnych chwilach jeździmy i chodzimy w różne miejsca, które lubimy. Na przykład do McDonalda, na huśtawki, do parku. Bardzo lubię chodzić do moich koleżanek na noc lub zapraszać je do siebie. Z nimi zawsze jest zabawnie. Niedawno mój brat wyjechał, nie będzie go dwa miesiące. Teraz mama częściej zgadza się na przyjęcie kogoś na noc (na co dzień nie mam swojego własnego pokoju). Podczas nocnych spotkań bywa śmiesznie, miło i przyjemnie, robimy ciekawe rzeczy i możemy pójść spać nawet po godzinie trzeciej nad ranem.

W przyszłym tygodniu mam urodziny. Planuję zaprosić koleżanki na noc. Nawet przekładałam termin imprezy, bo bardzo mi zależało, żeby były moje koleżanki w takim składzie, jaki sobie wymarzyłam. Mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić. Przyjaźń i koleżeństwo to bardzo dobra sprawa, ponieważ w trudnych chwilach zawsze jest ktoś blisko, nawet gdy nie ma go fizycznie. Dobrze jest mieć poczucie bliskości i świadomość, że nie jesteśmy sami. Jeśli masz kogoś bliskiego, szanuj go, bo łatwo możesz zranić jego uczucia i go stracić. Ta zasada działa w obie strony.

 

Przemoc nie tylko na ulicy

Ada Sawicka 

Kiedyś, gdy rano szłam do szkoły, zaczepił mnie pewien facet. Widząc, że mam telefon w ręku, zapytał mnie, która jest godzina. Miałam wtedy zegarek, spojrzałam na niego i grzecznie odpowiedziałam. Obcy człowiek spytał, ile mam lat. Odpowiedziałam, że nie wiem. On powiedział, żebym się go nie bała. Wtedy zaczęłam uciekać, a mężczyzna zaczął mnie gonić, próbując wyrywać mi telefon z ręki. Ta sytuacja wydarzyła się około rok temu pod kościołem zaraz obok szkoły, gdzie było dużo osób przechodzących. Nikt nie zareagował. Ludzie beznamiętnie przyglądali się całemu zdarzeniu. Przez to zajście boję się sama chodzić po nocach, ciągle się odwracam, czy nikt za mną nie idzie. A więc warto zareagować na przemoc, to pomaga ofiarom. Rozumiem, że można się bać, ale można pomóc na naprawdę na wiele sposobów, zadzwonić na policję, bądź poprosić o pomoc kogoś dorosłego. Naprawdę warto pomagać.


^ do góry